POZAPIECKOWO — wspomnieniowo o Czesławie Niemenie z KRZYSZTOFEM WODNICZAKIEM z Poznania :).

17 września 2019 klub „Na Zapiecku w Inneko” rozpoczął 19. sezon swojej kulturalnej działalności. W związku z tym, że w bieżącym roku mija 80.rocznica urodzin i 15. rocznica śmierci Czesława Niemena zaprosiłam na spotkanie Krzysztofa Wodniczaka z Poznania, ostatniego menadżera tego genialnego artysty.

Krzysztof bardzo sympatycznie opowiadał o swojej 14.letniej bliskiej znajomości z Niemenem. Przełomowym momentem w relacjach Krzysztofa i Czesława był Koncert dla miasta (10 czerwca 1990 r.), który się odbył na schodach poznańskiego ratusza (był Czesław, 3 chóry i lasery). Jak twierdzi Krzysztof — od tego momentu Czesław obdarzył go bezgraniczną życzliwością. Robili koncerty. Nie były one za częste, ponieważ Czesław nigdy nie był zainteresowany ilością, lecz zawsze jakością produkcji muzycznej.

Czesław Niemen nie dawał się w żaden sposób zaszufladkować, zawsze dbał o najwyższą jakość muzyki, nigdy nie godził się na kompromisy, tworzył i działał na własnych warunkach, był wyczulony na prawdę, był człowiekiem wielkiego majestatu.

Krzysztof Wodniczak na zapieckowe spotkanie poświęcone Czesławowi Niemenowi przywiózł teledysk PIEŚŃ WOJÓW („Pieśń wojów Krzywoustego” to polska pieśń, która była napisana w początkach XII w., natomiast kompozycja, aranżacja i wykonanie utworu — Czesław Niemen) oraz film dokumentalny SENWARSZAWIE w reżyserii Krzysztofa Magowskiego, który przedstawia życie i twórczość Czesława Niemena w oparciu o materiały archiwalne, wypowiedzi rodziny, krytyków, dziennikarzy muzycznych oraz autorów biografii. Reżyser wykonał ogromną pracę, by stworzyć wielowymiarowy, rzetelny portret jednego z najważniejszych polskich muzyków. Film powstał w 10. rocznicę śmierci artysty.

Krzysiu — serdecznie dziękujemy za możliwość powspominania tego genialnego ARTYSTY, jakim był (i dla nas jest) Czesław Niemen.

Niezmiernie smutne jest to co powiedziałeś na koniec — Czesław zmarł 15 lat temu i przez te 15 lata nadal otacza go śmierć — nie ma go nigdzie w przestrzeni (nie wznawia się płyt, nie puszcza się go w radio…).

I jeszcze kilka zdań o zapieckowym gościu, Krzysztofie Wodniczaku.

Krzysztof Wodniczak urodził się w 1946 r. w Ostrowie Wlkp. W latach 60. był barwną postacią ostrowskiej bohemy. Grał w koszykówkę, wprowadzając Stal do II ligi. Grał też na kontrabasie ucząc się w kaliskiej Średniej Szkole Muzycznej. Współtworzył grupę gitarową Trampy, która w plebiscycie na najpopularniejszy zespół Wielkopolski zajęła 3. miejsce, po poznańskich Tarpanach i Pechowcach. Ukończył to samo gimnazjum co Krzysztof Komeda Trzciński. Już wtedy zaczął pisywać do Radaru i Walki Młodych, a do magazynu Cztery Czwarte w radiowej Trójce posyłał korespondencje „z prowincji, czytane na antenie przez Andrzeja Olechowskiego. W 1968 wyjechał do Poznania na studia i mieszka tam do dzisiaj.

Tam rozwinął swoją działalność publicystyczną. Jego teksty ukazywały się w takich tytułach, jak Gazeta Poznańska, Sztandar Młodych, Tydzień, Nurt i Jazz. Założył kwartalnik M-jak muzyka, miesięcznik Music Globe i magazyn Brzmienia.

Krzysztof Wodniczak to także współorganizator „Wielkopolskich Rytmów Młodych w Jarocinie, które później przerodziły się w festiwal rockowy, a także cykli koncertów „Reggae nad Wartą”, „Country nad Wartą”, „Dobry wieczór Mr  Blues”, „Poznańskie Muzykalia” czy „Muzyka w poznańskiej Farze”.

Krzysztof Wodniczak jest również producentem fonograficznym., m.in. Tadeusza Nalepy, Jerzego Kosseli, pierwszego na świecie wydawnictwa muzycznego „Pieśni nad pieśniami” Salomona oraz zespołów Non Iron, Konsonans czy międzynarodowej grupy gospel Vinesong.

To także jeden z pomysłodawców Polskiego Towarzystwa Artystów, Autorów. Animatorów Kultury, wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy i koordynator Porozumienia Dziennikarzy.

Krzysztof Wodniczak to niezależny redaktor fonograficzny, animator kultury muzycznej, producent muzyczny, a także „lansowacz” ambitnych twórców i odtwórców.  Chcąc uhonorować tych, których zajęciem codziennym jest muzyczna  działalność twórcza  ustanowił dla artystów, którym wiele zawdzięcza i którym wg niego słowa wdzięczności należą się również od innych, własną nagrodę zwaną WODNIKIEM. To pochodna od jego nazwiska i poniekąd osobowości. Statuetkę wg wzoru poznańskiego rzeźbiarza  Kazimierza Rafalika przyznaje wyłącznie we własnym imieniu i z własnych środków.

 

Fot. Maria Gonta, Barbara Schroeder

Dodaj komentarz